Lifestyle Zdrowy styl życia

Jakie produkty wyrzuciłam ze swojej diety, kiedy zaczęłam się zdrowo odżywiać?

Robiąc ostatnio zakupy w sklepie zauważyłam na półce rogaliki 7-days (myślę, że każdy je kojarzy). Od razu w mojej głowie pojawiła się cała lista niefajnych składników, które znajdują się w tym produkcie. Pomyślałam sobie “jak ja mogłam to kiedyś jeść?!” Moja choroba (pisałam o niej tutaj) pokazała mi, że powinnam jak najszybciej zmienić swoje nawyki. Dzisiaj staram się, żeby do mojego koszyka trafiały zdrowe, odżywcze produkty. Natomiast nie mam zamiaru Was oszukiwać. Kiedyś moja dieta była tragiczna i jadłam bardzo niezdrowe rzeczy. Napisanie tego tekstu nie będzie dla mnie łatwe. Na samą myśl o tych produktach robi mi się słabo. Jeśli jesteście ciekawi co kupowałam regularnie to zapraszam do lektury.

Jakie produkty wywaliłam ze swojej diety?

  1. Chipsy – przyznaję się do tego, że REGULARNIE jadłam to świństwo. Pozostawmy to bez komentarza. O szkodliwości chipsów pisać nie będę, bo nie chcę załamywać się jeszcze bardziej 😀
  2. Słodycze – codziennie trzeba było zjeść coś słodkiego. A kiedy poziom cukru drastycznie spadał to ochota na coś słodkiego powracała jak bumerang. I tak podjadałam sobie czekolady, żelki, ciasteczka, batoniki, wafelki, cukierki i inne cudeńka. Teraz najciężej jest przed okresem, ale staram się walczyć, żeby jeść jak najmniej słodyczy. Nie zjadam tabliczki czekolady czy 2 batonów.
  3. Jogurty, jogurciki, deserki mleczne – ohhh… dzień bez jogurtu pitnego, monte lub innego deserku mlecznego z ogromną zawartością cukru był dniem straconym. Wiecie, że czasem zjadałam jednego dnia nawet 2 opakowania? O zgrozo! I bez żadnego problemu do mojego organizmu trafiało około 10 łyżeczek cukru. Co ciekawe, zawsze dbałam o to, żeby w mojej lodówce nie brakowało tego typu deseru, a więc kupowałam na zapas. Teraz spożywam bardzo mało nabiału, ale dobrym kefirem nie pogardzę!
  4. Wody smakowe/napoje słodzone – nie lubiłam zwykłej, czystej wody, a więc sięgałam po wody smakowe lub rzadziej po napoje słodzone. Dla przykładu w wodzie smakowej 1l znajduje się około 10 łyżeczek cukru. Teraz staram się pić zwykłą wodę i dodaję do niej sezonowe owoce, sok z cytryny, imbir czy miód.
  5. Drożdżówki, rogaliki typu 7-days – to była najlepsza przekąska w ciągu dnia. Nie musiałam się martwić tym, co będę jeść w przerwie między zajęciami. Wiedziałam, że zawsze mogę kupić sobie po drodze … drożdżówkę, pączka lub gniazdko.
  6. Biały cukier – nie korzystam i nie kupuję. Chociaż przyznaję, że w domu mam jeszcze jakieś pozostałości, po które sięgają moi goście. Nie to żebym namawiała i częstowała, ale to oni proszą mnie o cukier do kawy czy herbaty. Zauważyłam, że rodzina i niektórzy znajomi nie bardzo chcą mnie słuchać w kwestii zdrowego żywienia. Po prostu ludziom się nie chce zmienić swoich nawyków i wmawiają mi, że gadam głupoty. Tak jest przecież łatwiej.
  7. Szkodliwe kosmetyki – to nie jest produkt spożywczy, ale zdecydowałam się o tym także napisać. Nakładałam na swoją skórę najgorsze g*wno! Zanim nauczyłam się czytać etykiety kupowałam kosmetyki z okropnymi składami. Wiecie, że ja teraz mam opory, żeby nałożyć zwykły drogeryjny podkład? No po prostu czytając skład nie mogę się przemóc. I ja się dziwiłam dlaczego mam takie problemy z cerą. Teraz nakładam na skórę tylko najlepsze naturalne polskie kosmetyki. I tak, mam problem ze znalezieniem dobrego naturalnego lekkiego podkładu, ale może kiedyś się uda.
  8. Zupki chińskie i gotowe dania – rzadziej sięgałam po zupki chińskie, ale często kupowałam te takie gotowe dania typu “gorący kubek”. Zalewałam wodą i danie gotowe. Ja to uwielbiałam!

Tak jak pisałam na początku moja choroba pokazała mi, że coś nie gra. To właśnie dzięki niej zmieniłam swój styl życia. Wszystko co jest związane ze zdrowym stylem życia i naturalnym leczeniem niesamowicie mnie zafascynowało.

Podsyłam wpis o mojej chorobie -> Jak wyleczyłam się naturalnie? Moja historia, załamanie nerwowe i walka z lekarzami

A na koniec jedna mega ważna sprawa. Zjedzenie od czasu do czasu czegoś niezdrowego nie zabije Cię. Natomiast jedzenie tych produktów codziennie lub prawie codziennie to dopiero jazda bez trzymanki. Ja tę jazdę fundowałam sobie przez długie lata. I chociaż mama próbowała mi tłumaczyć jak dieta wpływa na mój organizm to i tak nie chciałam wierzyć. Musiałam się przekonać sama na własnej skórze.

1 komentarz

  • Reply
    Marcin
    19 stycznia 2020 at 18:16

    Witam! Każdy pisze co wyrzuca z diety. Lepiej trafiłby się chociaż jeden mądrzejszy od reszty i wkońcu napisał co on je. :p Pozdrawiam!

  • Napisz komentarz