Lifestyle Zdrowie psychiczne

Największe bzdury, jakie usłyszałam od lekarzy. Zalecenia, które zniszczyłyby mi zdrowie…

Nie wiem czy ten post będzie kontrowersyjny czy nie. Natomiast ostatnio podczas wizyty u lekarza rodzinnego miałam kolejne przeboje i pomyślałam, że zbiorę wszystko w jeden tekst. Znalezienie w tych czasach dobrego specjalisty to cud. Trzeba się nieźle nagimnastykować, poszukać, popytać i poczytać opinie. Wszystkie te ‚cenne’ rady dostałam w ciągu ostatnich kilku lat. Skupiam się tylko na tych ostatnich latach, ponieważ już wtedy zaczynałam otwierać oczy, już wtedy zaczynałam dostrzegać, że nie każdy lekarz to wyrocznia czy guru i już wtedy zaczęłam zdobywać wiedzę z zakresu zdrowego odżywiania i naturalnych metod leczenia. Zapraszam na mały przegląd największych bzdur, które miałam przyjemność usłyszeć od lekarzy różnych specjalizacji.

Głupotki, które było mi dane usłyszeć

Wizyta u dermatologa. Standardowy wywiad czy się na coś leczę i czy biorę jakieś leki. Palnęłam, że czasem witaminę C. Lekarz się zapytał czy jestem przeziębiona, a ja odpowiedziałam, że nie. Usłyszałam:

„Proszę natychmiast odstawić witaminę C, ponieważ NADMIAR witaminy C uszkadza nerki i jest toksyczny. Pani jest naprawdę niepoważna.”

Po pierwsze powiedziałam, że biorę czasem witaminkę dla wzmocnienia odporności. Po drugie taka dawka nie zaszkodzi. Po trzecie nasz organizm świetnie sobie radzi z nadmiarem witaminy C i pięknie ją wydala z organizmu. Pisałam o tym w tym tekście -> Cudowne działanie witaminy Cna organizm + w jaki sposób ją dawkować?


Kiedy leżałam w szpitalu na Atopowe Zapalenie Skóry lekarz prowadzący zaczął polecać mi kosmetyki. Już wtedy poniekąd umiałam czytać skład i kiedy zajrzałam do polecanego produktu myślałam, że padnę. Myślę, no nie wydam kilkudziesięciu zł na takie gówno. Sięgnęłam po bardzo delikatne, naturalne produkty. Kiedy podczas wizyty Pani doktor zobaczyła na szafce przy łóżku inne produkty niż polecane przez nią WPADŁA W SZAŁ I ZROBIŁA MI AWANTURĘ! :d

Czy Pani widzi ten skład? Przecież ma Pani chorą skórę, a skład jest taki długi! Przecież to wszystko szkodzi skórze. Poleciłam Pani wczoraj inne produkty. Miała Pani zejść do szpitalnej apteki i kupić. Dlaczego Pani tego nie zrobiła?!

Jeszcze wtedy byłam przestraszonym kurczakiem i nic jej nie odpowiedziałam. Przemilczałam to, ale i tak nie kupiłam produktów z jej polecenia. Atopowa skóra nie potrzebuje silnych konserwantów, detergentów, SLSów tylko naturalne substancje.


Podkusiło mnie, żeby pójść do lekarza rodzinnego i się przebadać, bo rozłożyło mnie straszne przeziębienie. Lekarz mnie przebadał i stwierdził, że to po prostu paskudne przeziębienie.

Nie ma Pani anginy, to jedynie infekcja wirusowa. Przepiszę antybiotyk.

Serio? Na wirusy antybiotyk? Wyszłam, wyrzuciłam receptę i dalej sama kurowałam się w domu. I tutaj przypominają mi się historie moich znajomych, którzy też dostawali na wirusy antybiotyki. To chyba nie wymaga komentarza.


Jakiś czas temu zapisałam się do dietetyka. Znalazłam świetnego specjalistę, który zlecił mi mnóstwo badań. Większość tych badań można wykonać na NFZ. Pomyślałam sobie, że skoro co miesiąc jako przedsiębiorca bulę na ubezpieczenie to skorzystam. Tym bardziej, że nie idę do dietetyka, ponieważ mam taki kaprys. Idę, bo mam pewne problemy, m.in. niedowagę, brak sił, senność w ciągu dnia i wiele innych. Nie mogę wszystkiego zganiać na porę roku, bo mogę na coś chorować. Opowiedziałam o tym mojemu lekarzowi rodzinnemu i nagle jakby piorun strzelił w tego człowieka.

Ależ Pani Małgosiu te badania nie są dostosowane do Pani. Nie ma potrzeby robienia ich. Ma Pani niedowagę? Nie może Pani przytyć? Proszę jeść 5 posiłków dziennie, a do każdego posiłku porcja warzyw. Proszę nie tracić pieniędzy na dietetyka! Proszę nie tracić pieniędzy na badania. To powinno pomóc. Poza tym każda kobieta chciałaby mieć taką figurę jak Pani …

Wiecie co? Właśnie te badania, które ona mi odradzała pokazały w czym tkwi problem. Właśnie, dzięki tym badaniom wiem co mi dolega! Zostałam zlekceważona, a na koniec jeszcze próbowano mnie namówić do rezygnacji z wizyty u dietetyka. Już jestem po tej wizycie i była ona totalnym przełomem w moim życiu. Ale o tym będzie oddzielny post na blogu.


Kiedy zachorowałam na AZS szukałam pomocy wszędzie. Kurczę, nie chciałam brać do końca życia silnych sterydów. Szczególnie, że pomagał mi jeden z silniejszych, który ma naprawdę niefajne skutki uboczne. Nerki mnie bolały i nie chciałam się truć całe życie. I pytam lekarza: „Panie doktorze czy naprawdę w dzisiejszych czasach nie istnieje żadna inna metoda leczenia atopii? Każdy lekarz proponuje to samo leczenie”. Usłyszałam:

No, ale dlaczego ma Pani pretensję o to, że każdy lekarz proponuje to samo? Takie mamy aktualnie metody leczenia alergii i koniec. NIE MA INNYCH.

Nie ma? To ciekawe. Ja jakoś znalazłam i się wyleczyłam. Czyli znowu moja racja jest najmojsza, nie będę się uczył, nie jestem ciekaw nowinek. Tak mnie uczono na studiach i tak ma być. Wpis o mojej walce z lekarzami tu -> Jak wyleczyłam się naturalnie? Moja historia, załamanie nerwowe i walka z lekarzami.


Dlatego teraz z perspektywy czasu wiem, że jeśli sam nie zawalczysz o siebie to nikt tego nie zrobi. Warto szukać, czytać i nie poddawać się. Ja zawszę walczę jeśli chodzi o moje zdrowie i zawsze wygrywam. Bo się nie poddaję, bo mi zależy, bo wkładam w to trochę wysiłku 🙂

Więcej inspiracji i ciekawostek znajdziesz na moim instagramie:

5 komentarzy

  • Reply
    Asia
    6 lutego 2020 at 18:37

    No niestety, ja tez się wiele razy zawiodlam na lekarzach, ktorzy nie wiedza, nie maja czasu, wola przepisac to co proponuje koncern farmaceutyczny i odradzaja naturalne metody, smieja sie z nich…
    I łosie biora na byle katar antybiotyki kilka, kilkanascie razy w roku!!! A potem placza ze choruja na zoladek, nerki itd. Ja bralam antybiotyk dwa razy w ciagu prawie 30letniego zycia.
    Dziekuje Mamie ze mnie nie faszerowala.

    • Reply
      Ania
      7 lutego 2020 at 11:10

      Mam tak samo, moja śp babcia mawiała lekarz nie armata też zabija. Niestety 8 u mnie znalazloby się z milin podobnych bzdur. Od 20 lat siedzę w ziołach, medycynie naturalnej, teraz kończę kursy z homeopatii. Tak lecze siebie, rodzinę i pomagam innym. Dlaczego? Bo to skuteczne i bez skutków ubocznych a lekarzy omijamy z daleka.

  • Reply
    zwyczajnababka
    10 lutego 2020 at 18:09

    Święta prawda 🙂
    Każdy lekarz mówi co innego… wiem bo choruję przewlekle już 5 lat i chodzę od lekarza do lekarza. Czytam teraz co raz więcej i mam nadzieję, że samej uda mi się wyjść na prostą 🙂 oczywiście nie odważyłabym się podstawowych leków odstawić sama ale przy wierzę w połączenie medycyny uniwersyteckiej i holistycznej 🙂

  • Reply
    Paulina
    13 lutego 2020 at 10:31

    Mnie też ostatnio zaskoczyła pewna Pani dr. Zaproponowała tabletki wykrztuśne. Więc tłumaczę, że nie mogę brać tego leku, bo mam po nim „rewolucje” jelitowe. Na co Pani dr. : „Ale jak często te rewolucje ? 10 razy dziennie ? ” Trochę mnie zatkało 😄 Czy jeśli byłyby 5x lub 7x to znaczy, że nie ma problemu ?

    • Reply
      Gosia
      13 lutego 2020 at 13:46

      moja mama ma podobne historie niestety :/ mówi, że nie może danego leku, bo ma takie i takie objawy natomiast lekarza to nie bardzo interesuje 😀

    Napisz komentarz