Lifestyle Zdrowie psychiczne

Jak wyleczyłam się naturalnie? Moja historia, załamanie nerwowe i walka z lekarzami

Blog ma już ponad 3 lata i chyba dojrzałam do tego, żeby napisać oddzielny post o mojej chorobie. Co ciekawe, gdyby nie te wszystkie doświadczenia nie byłoby teraz bloga i sklepu. Po tej ogromnej burzy wyszło słońce. Dziś może Ci się walić życie na głowę, a jutro możesz za to dziękować. Cytując Stephena Kinga: „Kiedy życie rzuca Ci kłody pod nogi, zbuduj z nich dom.” I nadal jak o tym wszystkim myślę to czasem nie dowierzam. Ta historia zmieniła moje życie.

Początek choroby – jak to się wszystko zaczęło?

Byłam na V roku studiów i pamiętam, że był to bardzo intensywny czas. Pisanie pracy mgr, staż w poradni rodzinnej i praca w galerii handlowej. Udało mi się obronić mgr i zakończyć studia. Podjęłam staż i pracowałam na wyspie handlowej w galerii. Któregoś dnia (był to chyba lipiec/sierpień) zauważyłam na rękach małe krostki. Nie przejęłam się tym zbytnio. Pomyślałam sobie, że może uczulił mnie proszek do prania, kosmetyk lub żywność. Jednak ta wysypka nie znikała i robiło się coraz gorzej. Uważałam na to co jem i zmieniłam proszek do prania. Niestety to nie pomogło. Wybrałam się do lekarza rodzinnego, który przepisał mi jakieś leki na uczulenie. Sam do końca nie wiedział co to jest. Leki nie pomagały, a stan mojej skóry pogarszał się z dnia na dzień. Po kilku tygodniach moja skóra dłoni, buzi i wokół ust wyglądała dosłownie jak … trąd. Uwierzcie mi, że było bardzo źle. Nie mogłam pracować, wykonywać podstawowych obowiązków, mycie sprawiało mi ogromny ból, a ubranie się było niezłym wyzwaniem. W autobusie ludzie uciekali ode mnie, ponieważ myśleli, że ja naprawdę mam trąd 😀 Szukałam pomocy u wielu lekarzy. Po każdej kolejnej wizycie załamywałam się coraz bardziej tracąc nadzieję na wyleczenie. Cały czas szukałam dobrego dermatologa, który udzieli mi pomocy. Mamy XXI wiek, a żaden lekarz nie potrafił stwierdzić co mi dolega. Każdy kolejny wymyślał inne schorzenie.

Przeszłam załamanie nerwowe i wieczorami ryczałam do poduszki. Ja nie płakałam dlatego, że zachorowałam. Załamałam się, bo byłam u kilkunastu lekarzy i żaden nie potrafił mi pomóc. Pomagał mi tylko i wyłącznie silny steryd podawany w zastrzykach. Któregoś dnia zapytałam lekarza czy nie ma innego sposobu na wyleczenie mojej chorej skóry, ponieważ wszyscy lekarze proponują antybiotyk i sterydy. Odpowiedział: „A czego Pani się spodziewała? Takie mamy aktualnie metody leczenia chorób skóry”. A ja czytając ulotkę i wszystkie skutki uboczne tego sterydu myślałam, że padnę. Wiedziałam, że ten lek mnie po prostu zniszczy od środka.

Któregoś dnia, kiedy mój stan był krytyczny pojechałam ponownie z mamą na SOR. Przyjęto mnie na oddział alergologii i leżałam tam ponad 2 tygodnie. Codziennie podawano mi końskie dawki leków. Podkreślam końskie. Te strzykawki były większe od moich rąk. Płakałam po nocach, bo czułam, że jak wyjdę ze szpitala to ten koszmar powróci. Czułam, że oni też nie potrafią mi pomóc. Byłam totalnie zrozpaczona i rozczarowana. Boże, jak mnie w tym szpitalu bolały nerki od tej chemii! Skóra na twarzy i rękach się goiła, ale zauważyłam, że zaczyna mnie sypać na innych częściach ciała. Coś ewidentnie było nie tak! Dodatkowo trafiłam na takiego lekarza prowadzącego, że chyba gorzej być nie mogło. Wredna, niemiła babka, która tak naprawdę miała gówniane pojęcie o leczeniu alergii. Któregoś dnia kazała mi zejść do szpitalnej apteki w celu zakupienia odpowiedniego kosmetyku do mycia mojej chorej skóry. Wzięłam 50 zł i zeszłam. Okazało się, że się ośmieszyłam. Kosmetyk kosztował o wiele więcej, a jego skład to był jakiś dramat. Lekarka zrobiła mi awanturę, ponieważ nie kupiłam tego produktu. Ponadto któregoś dnia przyszła do mnie z awanturą, ponieważ nie podobało jej się, że moja mama miała czelność przyjść do jej gabinetu i po prostu zapytać o mój stan zdrowia. Rozumiem, że członek rodziny nie ma nawet prawa zapytać się i porozmawiać …  Żałuję, że nie trafiłam na nią teraz. Wiedziałabym co jej powiedzieć i jak załatwić sprawę. Ale wtedy byłam przestraszonym kurczakiem i ona to wykorzystała.

Kiedy wyszłam ze szpitala oczywiście od nowa zaczęło mnie sypać. I znów płakałam i szukałam dalej pomocy, bo wiedziałam, że nie mogę się poddać. Wybrałam się do kolejnego dermatologa. Tym razem z polecenia. I to był pierwszy lekarz, który z wejścia zdiagnozował u mnie Atopowe Zapalenie Skóry. Pani doktor powiedziała, że toż to książkowy przykład. Dlaczego żaden lekarz mi tego wcześniej nie powiedział?

Początki mojej przygody z naturalnym leczeniem

Nadszedł moment, kiedy zdałam sobie sprawę z tego, że medycyna akademicka mi nie pomoże. Odpaliłam internet i zaczęłam szukać wszelkich informacji na temat AZS. Pewnego dnia trafiłam na stronę jakiejś kobiety, która też walczyła z AZS. To był dzień, w którym pierwszy raz wyszło słońce i pojawiła się nowa nadzieja! Ta kobieta opisała swoją historię i bardzo żałowała tego, że tak późno odkryła OGROMNĄ MOC NATURALNEGO LECZENIA. Sterydy zniszczyły jej skórę i zdrowie. To właśnie dzięki niej dowiedziałam się o cudownych właściwościach kwasów omega-3 i o diecie dr Budwig.

Ja kompletnie nie byłam zwolenniczką zdrowej diety i zdrowego stylu życia. Jadłam fast-foody, piłam słodzone napoje, zajadałam codziennie słodycze i piłam herbatę z … 2 łyżeczkami cukru. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak ogromny ma to wpływ na moje zdrowie. Natomiast w tamtym momencie ja po prostu nie miałam innego wyjścia. Musiałam natychmiast zmienić swoje nawyki żywieniowe. To był jeden dzień, ogromny przełom. Odstawiłam wszystkie leki, nie poszłam na wizytę do lekarza po nowe zastrzyki i zmieniłam swoją dietę:

  • przestałam słodzić herbatę i kawę
  • odstawiłam słodycze, przetworzoną żywność
  • zaczęłam czytać składy produktów i wybierałam te z najlepszym
  • ograniczyłam do minimum jedzenie mięsa i nabiału
  • wyrzuciłam wszystkie kosmetyki i kupiłam naturalne
  • kupiłam młynek do kawy, żeby mielić siemię i zakupiłam zapas siemienia
  • zadbałam o to, żeby w mojej kuchni był zapas oleju lnianego

To był początek. Później zaczęłam jeść więcej warzyw i owoców, pić domowe soki warzywno-owocowe, zielone koktajle, sięgać po zdrowsze zamienniki mąki pszennej, słodzić ciasta ksylitolem czy miodem itd. Z dnia na dzień zmieniałam swoją dietę i pochłaniałam wszelkie artykuły i książki z zakresu zdrowego stylu życia.

Jednak najważniejszą rzeczą była wtedy dieta dr Budwig*, a dokładnie wcinanie jej pasty z olejem lnianym. Tak wcinanie, bo jadłam tę pastę 3x dziennie.

*Przepis na pastę podlinkuję Wam na dole wpisu. Dodatkowo swoje nowe nawyki żywieniowe opisałam tutaj ogólnikowo. W postach na blogu jest tego więcej.

Wszystkie informacje na temat wytycznych diety dr Budwig, wspaniałego działania kwasów omega-3 na cały organizm itd. znajdziecie w artykułach, które podlinkowałam na dole.

Pierwsze efekty diety

Przed rozpoczęciem naturalnego leczenia oczywiście stan mojej skóry się pogorszył. Jednak nie rezygnowałam i rozpoczęłam moją zdrową dietę. Pierwsze efekty były widoczne już po kilku dniach. Zauważyłam, że nie pojawiają się już nowe wypryski i nie swędzi mnie tak potwornie skóra. Po kilkunastu dniach wszystkie moje rany zaczęły się goić. Po 2-3 miesiącach mogłam znów cieszyć się piękną skórą. Siedziałam, gapiłam się na swoje ręce i nie wierzyłam. Później oczywiście alergia jeszcze dawała znać o sobie. Wiecie jak już miałam piękną skórę to czasem popełniałam małe grzeszki i zapominałam o codziennej dawce kwasów omega-3, a do tego doszedł jeszcze jakiś stres i zauważyłam, że znów zaczyna pojawiać się na mojej skórze nowa wysypka. Ale ja byłam w gotowości, wiedziałam co robić i szybko pogoniłam AZS.

Wtedy byłam totalnie zachwycona i szczęśliwa! Stałam się ogromną zwolenniczką zdrowego stylu życia i pokochałam naturalne kosmetyki. Założyłam bloga, bo chciałam wszystkim opowiadać o tym, jak cudowną moc ma natura! Nazwę bloga wymyśliłam dosłownie w minutę … 🙂

AZS to choroba, której tak naprawdę nie da się wyleczyć. Ja jestem strasznie uczulona na nikiel. Ludzie maję alergię na konkretne produkty. Wystarczy odstawić i po sprawie. Z niklem jest gorzej, bo jest on wszędzie, nawet w wodzie. Całe życie muszę dbać o odpowiednią dietę, używać tylko naturalnych, delikatnych kosmetyków i umiejętnie radzić sobie ze stresem. Jednak tak przecież powinien żyć każdy człowiek, któremu zależy na własnym zdrowiu.

Ten wpis może być trochę chaotyczny, ale pisałam go w ogromnych emocjach. Minęło kilka lat, ale takie wspomnienia są wiecznie żywe …

Wpisy uzupełniające temat:

Niezwykłe działanie kwasów omega-3

Jak w codziennej diecie ‚przemycać’ kwasy omega-3?

Jak jeść siemię lniane? Czy siemię lniane może być trujące?

Zdrowe nawyki, które nie rujnują mojego budżetu domowego

Dieta dr Budwig – skuteczne i naturalne lekarstwo na raka i wiele chorób

Jak przestać jeść słodycze? Moje sprawdzone sposoby

A na moim instagramie więcej ciekawostek i inspiracji:

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

„Opuszczenie toksycznych ludzi to ważny krok na drodze do bycia szczęśliwym”. Taki cytat znalazłam kiedyś w necie. Jakie to jest prawdziwe! Niestety ostatnio wokół mnie pojawiło się mnóstwo takich osób. Może inaczej, oni byli wcześniej tylko ja tego nie dostrzegałam 🤷‍♀️ Nadal zadziwia mnie to, skąd w ludziach tyle nienawiści, zawiści, zazdrości i jadu. Uśmiechają się do Ciebie, a za plecami wbijają nóż. _____ Założenie własnej firmy, a wcześniej bloga pokazało mi kto tak naprawdę jest szczery, kto ma dobre serducho i kto mi dobrze życzy. Dbam o te relacje, bo są bezcenne. Natomiast wywaliłam ze swojego życia osoby, które podcinają mi skrzydła, wiecznie im źle, wiecznie narzekają, krytykują i są wampirami energetycznymi, nie szanują drugiego człowieka i jego czasu, wykorzystują i czekają aż się drugiemu coś nie uda, nie powiedzie. Jestem zdrowsza i polecam każdemu 🙂 Choć swoje przeszłam, bo nie mogłam uwierzyć w to, że ludzie tacy są. ____ A co jeśli muszę od czasu do czasu widywać się z takimi osobami np. przy okazji jakiegoś spotkania rodzinnego? Trzymam dystans i gadam o pogodzie 🙂 ____ #kwiaty #kwiatysapiekne #kwiatysąpiękne #kwiatki #kwiatywdomu #roze #róże #kochamkwiaty #kwiatuszki #bukiet #wystrojwnetrz #wystrójwnętrz #domoweinspiracje #dekoracjedomu #dodatkidodomu #wnętrza #wnetrza #wnętrze #wnetrze #mieszkanie #zdrowie #zdrowo #dbamosiebie #dbamozdrowie #lato2019 #weekendowo #zdrowystylzycia #naturalnekosmetyki #kosmetykinaturalne

Post udostępniony przez Gosia (@korzystamy_z_natury)

1 komentarz

  • Reply
    Madzia
    23 października 2019 at 22:32

    Brawo Gosia! Piękny wpis! Natura to, co stworzyla jest idealne! My ludzie na siłę szukamy innych rozwiązań naszych problemów, faszerujemy się chemią, a najlepsze jest w zasięgu naszej ręki. Buziaki 😘

  • Napisz komentarz